Wpisy z tagiem: wojna 1920

sobota, 28 sierpnia 2010
Obrona Warszawy w 1920

xxxxxxxxOBRONA WARSZAWY W WOJNIE Z ROKU 1920

W połowie sierpnia 1920 toczyły się krwawe walki o Warszawę pomiędzy wojskami polskimi, a sowieckimi. Miała miejsce jedna z najważniejszych, tworzących historię, bitew świata. Obecnie obchodzimy 90-tą rocznicę tych wydarzeń. Każdy sukces ma wiele „matek” , również obrona Warszawy miała wielu wspaniałych bohaterów. O człowieku, który prawdopodobnie zapobiegł zdobyciu Warszawy wiemy niewiele, ponieważ mówiono i pisano o nim niewiele. Człowiek ten nazywał się Franciszek Krajowski, a właściwie Frantisek Kralicek ponieważ był Czechem. Solidnie wykształcony, 59- letni generał, który zdecydował się pomóc polskiej armii po rozpadzie Austrowęgier dowodził w tamtym czasie 18-tą dywizją piechoty polskiej 5-tej armii. Aby zrozumieć fartowny geniusz generała należy uprzednio naszkicować sytuację w tamtym okresie.

10 sierpnia 1920 roku Michał Tuchaczewski dowódca frontu północnego (oficjalnie zachodniego) wydaje rozkazy swoim armiom prowadzące do zdobycia Warszawy. Były porucznik carskiej armi zakłada, że Polaków nie stać na żadne działania ofensywne, wszakże gdyby było ich stać, nie cofaliby się w popłochu przez prawie 500 kilometrów. Tuchaczewski nie zauważa, że jego wojsko jest bardzo zmęczone, często głodne, że „nawala” zaopatrzenie, a stany kadrowe w poszczególnych jednostkach zmniejszyły się znacząco w wyniku prowadzonych walk. Aczkolwiek polskie formacje są równie zmęczone, Piłsudzki dysponuje poważnymi uzupełnieniami, ma krótkie, efektywne linie zaopatrzenia, a żołnierze bronią niepodległości swojego kraju, bezpieczeństwa swoich rodzin. Mówiąc krótko, przyjmując założenie o niezdolności Polaków do kontrofensywy Tuchaczewski przegrał wojnę. Wielkim mitem jest przekonanie, że sytuacja zmieniłaby się wówczas, gdyby Jegorow zamiast oblegać Lwów oddał armię konną Budionnego i 12 armię Tuchaczewskiemu. Wiemy, co by się wówczas stało – armia konna i 12-ta utraciłyby zaopatrzenie (w wyniku działania polskiej 6-tej armi) i zostałyby pobite przez polską 3 i 6 tą armię pod murami Zamościa lub Chełmu. Wiemy, bo kilka dni później tak właśnie się stało.

Nie trzeba być wielkim strategiem, by dostrzec rozciągnięcie wojsk sowieckiego frontu północnego. Jeśli wojna miałaby być wygrana, konieczne było uderzenie ofensywne znad Wieprza. Przygotowana przez Piłsudskiego ofensywa doprowadziła do całkowitego rozbicia wojsk sowieckiego frontu północnego , a więc i odsunięcia zagrożenia niepodległości Polski. Pomimo to, dzisiejsza ocena pracy marszałka jest mieszana. Piłsudski skupiając uwagę na swoim froncie środkowym i obronie wschodniej Warszawy praktycznie zlekceważył opcję obejścia Warszawy od północy (manewr Paskiewicza), a taki właśnie zamiar miał Tuchaczewski. Gdyby nie Krajowski i dużo szczęścia, wojna mogłaby potoczyć się zupełnie inaczej. Możliwy byłby np. taki, upiorny scenariusz:

 16 sierpnia sowieci rozbijają polską 5- tą armię i przeprawiają część swojej 4-tej armii przez Wisłę

 17 sierpnia sowiecki 3kk atakuje z marszu Warszawę od strony Żoliborza, dowództwo obrony szybko przesuwa oddziały z Pragi na drugą stronę Wisły, 16 –ta armia opanowuje pragę. Ofensywa Piłsudzkiego dochodzi do linii Siedlce- Biała Podlaska

 18 sierpnia, sowiecka 16-ta armia zwraca się na wschód, lecz wykorzystuje umocnienia Warszawy do obrony przed polską 14 dp. Sowiecka 4A atakuje Warszawę zmuszając polskie wojska do wycofania w kierunku Radomia. Sowiecka 3 armia pospiesznie idzie na wschód w celu ochrony szlaków zaopatrzenia przed polskimi 1 dp leg i 21 dp, a 15 armia wypełnia lukę pomiędzy 3 armią, a 16-tą. Sowieci przesyłają koleją do Białegostoku posiłkowe dywizje piechoty.

 19 sierpnia, sowieci przechodzą do przeciwnatarcia w kierunku od rzeki Bug do rzeki Wieprz, ofensywa Piłsudzkiego się załamuje.

Konsekwencją załamania się ofensywy polskiej 4-tej armii byłoby zdobycie Polski, przekształcenie jej w „republikę rad”, a następnie opanowanie Niemiec przez „rewolucję proletariacką pod przewodnictwem sowieckim”.

Zatrzymanie ofensywy znad Wieprza nie byłoby oczywiście łatwe. Piłsudski zgromadził tu gigantyczne ilości wojska. Jego 4 ta armia odpowiadała siłą dwóm armiom sowieckim. Również siły zgromadzone w prawostronnej Warszawie były znacznie większe od atakujących sowietów. Porażki obrońców Warszawy w dniu 13 i 14 sierpnia wynikały z paniki i słabego dowodzenia– uruchomienie potężnych odwodów niemalże natychmiast odrzuciło sowietów na linie wyjściowe ich ofensywy.

Jedynym teatrem zmagań wojennych, na którym obrona Warszawy była poważnie zagrożona była strona północna. Przeciwko 3 armiom sowieckim Piłsudzki wystawił jedną polską – 5-tą armię pod dowództwem Władyslawa Sikorskiego. Dlaczego tak się stało ? - z powodu prozaicznego. Dowództwo nie wiedziało jak znaczne siły sowieckie przesuwają się na północ. Zakładano, że atak na Warszawę będzie symetryczny i naturalnie nie sprawdzono poprawności takich założeń. Stąd absurdalne rozkazy, które otrzymał Sikorski. Miał on bronić linii Narwi w czasie, gdy sowieci przekraczali już Wkrę i szykowali się do likwidacji jego armii. Naczelne dowództwo z generałami Hallerem, Rozwadowskim i Weygandem ustaliło, że 5-ta armia ma przejść do działań ofensywnych w celu odciążenia wschodniej obrony Warszawy. Trudno o bardziej idiotyczny rozkaz. Nasza 5-ta armia mogła z powodzeniem odpierać ataki sowietów pod osłoną artylerii twierdzy Modlin. Przejście do ofensywy oznaczało odsłonięcie swoich tyłów i otoczenie: od wschodu przez 3 armię, od północy przez 15-tą, a od zachodu i południa przez 4-tą. Dowodzący 5-tą armią W. Sikorski wypowiedział się w kwestii w/w rozkazu następująco „...jestem tak pewny przegranej, że absolutnie tego zadania nie mógłbym wypełnić...nie mogę...podjąć się tego planu, który zgubi 5-tą armię, a nikomu nie pomoże”. . Sikorski miał absolutną rację, że jego ofensywa nikomu nie pomoże. Tuchaczewski już zdecydował, kto będzie nacierał na wschodnią Warszawę ( 16A i 2 dywizje 3-ciej) i ruch 5-tej polskiej armii nic nie mógł zmienić. Niestety, choćby najgłupszy rozkaz, to jednak rozkaz i należy go wykonać.

Władysław Sikorski, przyszły polski premier, nie rozumiał sensu rozkazu, który miał wykonać (zapewne go nie było), więc wydał rozkazy swoim jednostkom również bez sensu. Podzielił swoje siły na 3 ugrupowania. Jedną część pchnął na Nasielsk, drugą na Ciechanów, a 3-cią, najsłabszą pomiędzy w/w. Konsekwencją takiego rozkazu byłoby rozproszenie swoich sił i rozbicie ich po kolei przez sowietów. Na szczęście, jedną z grup operacyjnych miał dowodzić generał Krajowski. Nie wszyscy generałowie w polskiej armii specjalizowali się w dumnym wyglądzie i dobrze skrojonym mundurze. Krajowski doskonale rozumiał absurdalność rozkazów swoich przełożonych i sytuację na froncie, pozwolił sobie na niewykonanie głupiego rozkazu i przejęcie kontroli nad zupełnie beznadziejną sytuacją. Gość zasłużył na pomnik, a nikt nawet nie wie, jak wyglądał.

Zgodnie z rozkazami Sikorskiego wszystkie 3 grupy natarły 14 sierpnia po południu. Ta na Nasielsk poniosła duże straty i nic nie zwojowała, ta na Nowe Miasto również poniosła bardzo duże straty i nic nie uzyskała. Natomiast dowodzona przez Krajowskiego 3-cia grupa obejmująca 18-tą dywizje piechoty i osłonę 8-ej brygady jazdy (Karnickiego) odrzuciła sowietów za Wkrę i zajęła Suchęcin o 3-ciej nad ranem 15 sierpnia. Zamiast głupio iść w kierunku Ciechanowa i polec, Krajowski wykręca na wschód i nie przestając iść przez całą noc atakuje sowietów do linii kolejowej Ciechanów- Nasielsk wcześniej podciągając brygadę syberyjską dla osłony z południa. Ponosi duże straty, zadaje jeszcze większe sowietom i uzyskuje wielki sukces taktyczny:

 sowieci z 15 armii zagrożeni okrążeniem zmuszeni zostali do odwrotu w kierunki Ciechanowa otwierając atakowaną wściekle przez główną polską grupę ofensywną drogę Płońsk- Nasielsk.

 sowieckie armie 15 i 3 zostają rozdzielone i nie mogą współdziałać

W tej sytuacji, Nasielsk zostaje zaatakowany z 3 stron z wykorzystaniem pociągu pancernego. Obrońcy z sowieckiej 3-ciej armii nie mają szans i muszą wycofać się w kierunku Pułtuska. To jeszcze nie koniec. Wysłana do Ciechanowa brygada jazdy rozbija sztab 4-tej armii sowieckiej. W efekcie, dowódca 4-tej armii traci orientacje w sytuacji i nie może nawiązać szybkiej łączności z dowództwem frontu ponieważ traci jedyną radiostację. Podsumujmy efekty działań kilkunastu godzin grupy operacyjnej dowodzonej przez F. Krajowskiego:

 15-ta sowiecka armia zmuszona do pospiesznego odwrotu ze sporymi stratami w ludziach i sprzęcie,

 3-cia sowiecka armia odrzucona, traci nie tylko ludzi i sprzęt, ale także ważny węzeł komunikacyjny. Od tego momentu mogą już jeździć pociągi pancerne bardzo skutecznie wspierające działania ofensywne i obronne.

 4-ta armia zostaje zdezorientowana i nie może szybko zaatakować tyłów 5-tej armii, warunkuje to przeżycie tej formacji

 Polscy żołnierze nabierają po sukcesach „wiatru w żagle”, a sowieccy pokornieją. Zmienia się diametralnie morale żołnierzy, a więc i ich zdolność bojowa

Elegancję manewrów Krajowskiego w sytuacji skrajnego zagrożenia można, jak ciekawą walkę szachową, z przyjemnością studiować godzinami. Dzięki geniuszowi nieznanego generała i fartowi 5-ta polska armia nie tylko przeżywa w beznadziejnej dla siebie sytuacji, ale praktycznie wygrywa z 3-ma armiami sowieckimi. Znamienny jest komentarz Tuchaczewskiego „Zdawało się, że zguba 5-ej armii przeciwnika jest nieuchronną, unicestwienie jej byłoby pociągnęło za sobą najdonioślejsze skutki w dalszym biegu wszystkich naszych działań. Jednakże Polakom dopisywało szczęście... 5-ta armia przeciwnika była uratowana i zupełnie bezkarnie, mając na flance i tyłach naszą potężną armię z czterech dywizji strzelców i dwóch dywizji jazdy, nacierała dalej na nasze armie 3-cią i 15-tą. Takie położenie, wprost potworne i nie do pomyślenia, pomogło Polakom nie tylko zatrzymać ofensywę armii 3-ej i 15-ej, ale jeszcze krok za krokiem wypierać ich odziały w kierunku wschodnim”.

Wiemy, jakie zaszczyty spotkały: Piłsudskiego, który nie zauważył 3 sowieckich armii, Hallera, który przywiódł świetne wojsko, lecz nie powinien był dowodzić, Sikorskiego, który był na najlepszej drodze by wygubić 5-tą armię tak jak swoim durnym rozkazem omalże nie zgubił Płocka. Geniusz z Czech, który być może obronił Polskę został za 2 lata... zwolniony ze służby i przeniesiony w stan spoczynku. To właśnie rechot historii.